Jak informuje Czeskie Radio, według dokumentu, który obecnie przechodzi krótkie konsultacje międzyresortowe, w najbliższym czasie powinny rozpocząć się przygotowania do budowy pojedynczych bloków w istniejących elektrowniach Temelin i Dukovany. Ramowy harmonogram zakłada wydanie pozwoleń na budowę do roku 2025, a uruchomienie instalacji nie później niż w roku 2037, kiedy przewiduje się wyłączenie istniejących bloków w Dukovanach, nie wydaje się zatem przesadnie napięty, nawet biorąc pod uwagę częste w dzisiejszych czasach opóźnienia w realizacji podobnych inwestycji. Rozważona ma zostać także budowa dalszych dwóch bloków, także po jednym w Temelinie i Dukovanach.
Te założenia zgadzają się z deklaracjami ministra przemysłu i handlu z zeszłego roku. Nowym elementem są jednak rekomendowane warianty organizacyjne dla realizacji nowych inwestycji. W dokumencie wspomniano trzy możliwości. Jako najbardziej korzystną z punktu widzenia państwa wskazano realizację przez kontrolowany przez państwo (prawie 70% udziałów) koncern energetyczny ČEZ, który jest operatorem istniejących elektrowni, lub jego spółkę zależną. Jako drugą możliwość wskazano powołanie konsorcjum, w którego skład wszedłby inwestor z branży energetycznej (zapewne właśnie ČEZ), a także dostawca technologii jądrowej i ewentualnie inwestorzy finansowi. Jako trzecią możliwość, ocenioną jako najmniej korzystna, wskazano możliwość powołania nowej spółki przez czeskie państwo.
Organizacja to jednak nie wszystko, konieczne jest także zapewnienie finansowania. Ocenia się, że dwa bloki kosztować będą ok. 250-300 mld koron (ok. 10,4 - 12,4 mld dolarów). Sam minister przemysłu i handlu Jan Mládek przyznał w wywiadzie dla stacji radiowej Impuls, że nie wierzy, by ČEZ był w stanie sfinansować inwestycję samodzielnie. Z kolei wariant trzeci, jak wskazano w samym planie, jest mało prawdopodobny ze względu na duże obciążenie jakie powodowałby dla budżetu.
Warto przypomnieć, że pierwsze podejście Czech do rozbudowy energetyki jądrowej zakończyło się całkiem niedawno porażką właśnie ze względów finansowych. Chodzi tu o planowaną budowę dwóch nowych bloków w Temelinie, jaką zakładała polityka energetyczna z 2004 roku. Pełniący rolę inwestora ČEZ w roku 2011 zaprosił trzech wykonawców - francuski koncern Areva, konsorcjum Škody, Atomstrojeksportu oraz OKB Gidropress oraz konsorcjum pod przewodnictwem firmy Westinghouse - do formalnego złożenia ofert. Oferty wpłynęły w lipcu 2012 r., w tym momencie przewidywano podpisanie umowy na realizację pod koniec roku 2013, choć potem zdecydowano się na spowolnienie procesu. W styczniu 2013 r. inwestor uzyskał pozwolenie środowiskowe na realizacje nowej inwestycji. Jednak ostatecznie w kwietniu 2014 r. ČEZ zdecydował o zarzuceniu projektu. Powodem była odmowa udzielenia gwarancji finansowych przez rząd republiki. W efekcie rząd rozpoczął prace nad nowym planem - tym, który właśnie przedstawiono. Niestety, o ile można wnioskować z relacji mediów czeskich, nie rozwiązuje on nadal (przynajmniej na tym etapie) kwestii zabezpieczenia finansowania dla nowych bloków. Pozostaje to zasadniczym problemem dla nowych inwestycji w tę branżę przemysłu w warunkach rynku energii Unii Europejskiej.
Oczywiście jeśli władze czeskie na poważnie myślą o dalszym opieraniu swojego bezpieczeństwa energetycznego na energii jądrowej (a to właśnie zakłada polityka energetyczna tego kraju), problem finansowania trzeba będzie rozwiązać. Na chwilę obecną w Unii Europejskiej widoczne są w zasadzie dwie możliwości: albo jakiegoś rodzaju mechanizm gwarancji państwowych (który stanowi wyjątek do ogólnych zasad rynku energii) - przykładem tego podejścia są brytyjskie kontrakty różnicowe, na które zgodę wyraziła już Bruksela, albo uczestnictwo w inwestycji silnego partnera, który jest skłonny zapewnić finansowanie. Takim partnerem może być np. dostawca technologii jądrowej (nierzadko z poparciem macierzystego państwa). Ten model przewidywany jest (w nieco różniących się konfiguracjach) dla nowej inwestycji w Finlandii, na Węgrzech i w Bułgarii.
